Lyrics
[verse]
Trzymam się prosto, choć serce pęka
Uśmiecham się, choć w środku boli
Nauczono mnie, że dzień to nie pora na łzy, na męka
Że trzeba czekać, aż zapadnie zmierzch powoli
[verse]
Idę przez miasto z podniesioną głową
Nikt nie widzi, co się we mnie kryje
Dopiero gdy ciemność otuli mnie na nowo
Pozwolę sobie poczuć, jak naprawdę żyję
[chorus]
Nie wolno płakać przed nocą
Trzeba czekać, aż zgaśnie światło dnia
Nie wolno płakać przed nocą
Dopiero wtedy łzy mają swoje prawa, swoje miejsce, swój czas
[verse]
Może to głupie, ta zasada niepisana
Że ból chowamy do zmierzchu, do cienia
Ale tak nas nauczono, tak wychowała nas rana
Codziennego życia, codziennego przetrwania
[chorus]
Nie wolno płakać przed nocą
Trzeba czekać, aż zgaśnie światło dnia
Nie wolno płakać przed nocą
Dopiero wtedy łzy mają swoje prawa, swoje miejsce, swój czas
[bridge]
Ale może czasem warto złamać tę zasadę
Może czasem trzeba płakać, choć słońce wciąż świeci
Bo ukrywanie bólu nie jest żadną radą
Tylko odkładaniem tego, co i tak nas dosięgnie, doleci
[chorus]
Nie wolno płakać przed nocą, mówili mi
Ale dziś pozwalam sobie na łzy w biały dzień
Nie wolno płakać przed nocą, ale ja już wiem
Że prawdziwa siła to nie ukrywanie, ale przyznanie się do łez