Lyrics
Budzik dzwoni, znowu to samo
Kawa, korek, ten sam szary dzień
Gdzieś zgubiłam siebie po drodze
W tej codzienności, co zabiera cień
Twarze w tłumie, wszystkie podobne
Nikt nie pyta, jak naprawdę jest
Idę dalej, choć chcę krzyczeć głośno
Że to nie takie życie miało być
Codzienność, codzienność mnie dusi
Codzienność, chcę wyrwać się stąd
Codzienność, ale wciąż w niej tonę
Szukam iskry, co rozpali błąd
Może jutro zrobię coś inaczej
Może jutro zerwę ten sam krąg
Ale dziś znowu powtarzam kroki
Które prowadzą w ten sam ślepy krąg
Codzienność, codzienność mnie dusi
Codzienność, chcę wyrwać się stąd
Codzienność, ale wciąż w niej tonę
Szukam iskry, co rozpali błąd
Gdzieś w środku wciąż płonie iskra buntu
Gdzieś w środku wciąż żyje dawny głód
Wystarczy jeden krok w innym kierunku
By przerwać ten zaklęty, szary ród
Codzienność, codzienność mnie dusi
Codzienność, chcę wyrwać się stąd
Codzienność, ale wciąż w niej tonę
Szukam iskry, co rozpali błąd