Lyrics
[verse]
Stoję w kolejce, jak wszyscy stoją
Nikt nie pyta, dokąd idziemy
Głowy pochylone, drogą jedną
Idziemy tam, gdzie nas pędzą
[verse]
Ktoś na górze liczy nasze kroki
Ktoś układa nas w równe rzędy
A ja czuję się mały, boki
Ocierają się o siebie w pędzie
[chorus]
Jestem barankiem w wielkim stadzie
Idę tam, gdzie inni idą
Nie pytam, czemu, nie pytam, gdzie
Może kiedyś stąd wyjdę
[verse]
Pasterz gwiżdże, pies szczeka z boku
Trawa ta sama od lat, wciąż szara
Patrzę czasem w niebo, bez skoku
Bo klatka jest zbyt duża, by wiara
[chorus]
Jestem barankiem w wielkim stadzie
Idę tam, gdzie inni idą
Nie pytam, czemu, nie pytam, gdzie
Może kiedyś stąd wyjdę
[bridge]
A może pewnego dnia
Skręcę sam, zerwę tę linę
Może to ja
Poprowadzę resztę w inną godzinę
[chorus]
Jestem barankiem, ale nie zawsze
Kiedyś odejdę od stada w inną stronę
Nie pytam, czemu, nie pytam, gdzie
Wiatr poniesie mnie, wolną, spragnioną